30. PRZED PODROZA …

Jest po 20-stej, gdzie tam do trzeciej …

Jestem spakowana, a wlasciwie to bylam juz wczoraj, dzisiaj tylko dopielam to na ostatni guzik. Zanim sie poloze, zeby troche polezec przed podroza, zniose swoja walizke i inne takie na dol. Naszczepki zielistki dla corki i stroczyk dla Eli stoja na kuchennym blacie. Do lodowki samochodowej trafily nasze kanapki i owoce i kombucza dla corki, oraz woda dla mnie i jakies napoje dla Gandalfa.

Zostalam wprowadzona w blad, prom mamy o 6-tej, a nie o 4-tej … Hummm, a dzisiaj uslyszalam: “ja? Nie, wprowadzilem cie w blad …”

O 2-giej trzeba wstac, bo jak czlowiek rozbudzi sie w srodku nocy, to reakcje ma spowolnione, wszystko dociera do niego wolniej ….  A bagaze trzeba wniesc do samochodu i chyba kawe zrobie. Na promie nie maja takiej jak lubie, a potem po drodze tez nie. We Francji chyba nie pilismy, w Belgi kiedys tak, byla okropna, w Niemczech niespecjalna. My lubimy Coste, a po drodze w serwisach nie trafilismy … Mnie kawa nie pobudza, ale lubie jej smak, a jak mam pic taka sobie, to moge sie obejsc bez niej, nie lubie sobie psuc smaku.

Ciesze sie na ten wyjazd, na slub brata, bo on sie tak bardzo cieszy, na spotkania z corka, Psota, siostra, bratem i jago Sylwia, oraz Ela.

Ta ostatnia mnie zaskoczyla, pod jakims moim postem na fejsie zapytala ot tak: “ nie masz przypadkiem naszczepki kwitnacego storczyka, ?”. Nie maialm i nie mam, ale pomyslalam sobie, ze w sumie to mogla bym jej dac jeden z moich trzech, bo mam wszystkie w jednym kolorze, a w to miejsce kupic sobie np zolty, zawsze chcialam, ale miejsca nie mam. A potem dostalam wiadomosc: “ a wloczke chcesz?”  i jeszcze jedna: “to bedziemy mialy pretekst, zeby napewno sie spotkac”. Fajnie ciesze sie. W sumie to dziwna jest ta nasza znajomosc, pierwsze czytalam jej bloga “Ecodzien”, byla wymiana komentarzy, potem zaproszenie na fejsie do grona znajomych. A kiedys tam napisalam, ze jade do Polski, to padla propzycja przelamnaia internetowej znajomosci. Przez te wszystkie lata, bosz nawet nie pamietam ile to … spotkalysmy sie moze 3, moze 4 razy, a ja czuje sie jakbym znala ja cale wieki … Hummm …nie ogarniam tego, nie potrafie tego nazwac, ale lubie ja bardzo, jest taka bardzo naturalna, taka prawdziwa, nie ma w niej falszu, czuc od niej takie wewnetrzne cieplo … I sie ciesze i wioze ten pretekst dla niej i mysle, ze bedzie jej kwitl rownie pieknie ja mi dotychczas, a moze nawet piekniej. I ciekawa jestem tej wloczki, bo nawet nie wiem jaki ma kolor …

Gandalf ma wielkie plany, chce sie spotkac z siostra, ktorej cale wieki nie widzail i pewnie z bratem, ja go nie lubie i nie chce mi sie do niego isc. Pewnie bedzie chcial odwiedzic Pawla. Ciekawa jestem czy dal znac synowi, ze bedzie w Bielsku, przypominalam, ale … Uwazam, ze to nie fer  w stosunku do niego, zawiadamac go z drogi, mysle tez, ze powinien poznac wnuka, maly jakos roczek bedzie mial …

Ciesze sie a jednoczesnie mam obawy, jak zwykle zreszta, przed kazda podroza. Tylko, ze teraz chodzi o moich chlopakow, Krzysiek bedzie je karmil jak zwykle i podawal leki, teraz nie tylko Rufusowi. Kiedys jak byly mlodsze, to trzeba bylo pamietac tylko o Rufusowych lekach na astme, a teraz to mam w domu kocia geriatrie. Juz nie mozna ich tak wypuszczac na zewnatrz, jak kiedys i trzeba pilnowac zeby kazdy zjadl swoja porcje, bo zarcie jest reglamentowane, dla Minka. Minek zawsze kradl Rufusowi albo dojadal po nim, a terz nie moze przytyc. Jestem dobrej mysli, ale w tyle glowy tkwi ten co zawsze … czarnowidz pieprzony, ktory ciagle, nawet jak jest dobrze, cos tam szepce i straszy: “ a bo wiesz, zawsze moze sie cos …”

Ciekawe jest to, ze przed tym wyjazdem nie wlaczyl mi sie “szwendacz poszukiwacz”, czyli nie mialam napadow kompulsywnego obzerania sie, jak ja tego nie nawidze … Czlowiek ciagle otwiera lodowke i czegos szuka i zazwyczaj znajduje, albo kroi kromke chleba i choc by sucha … Fuj, nie znosze tego, ale nie potrafie nad tym zapanowac, a teraz ot tak, poprostu sie nie wlaczylo …  Tylko zezarlam dwa, z czterech ciasteczek, ktore lezaly na talerzyku, a ktore Mira upiekla, byly pyszne, czekoladowo – czekoladowe, ale poczulam sie po nich zle, bo ja od jakiegos czasu unikam slodyczy …. A jeszcze dziwniejsze jest to, ze jestem spokojna, jakby to byl zwykly dzien, jak co dzien, no prawie, ale podoba mi sie to, ten stan.

Dobra, czekam … Moze jeszcze poczytam, pochodze po ulicach Derry, rozgladajac sie ze strachem, czy nie czai sie gdzies TO …

A potem pojde sie polozyc, zeby chociaz polezec, a moze jednak uda mi sie zasnac i przespac troche …. To bylo by jeszcze dziwniejsze ….

A o 2-giej pobydka … a o 3-ciej wyjazd … musimy tam byc 45min wczesniej ….

Reklamy

Jedna myśl na temat “30. PRZED PODROZA …

  1. No to pewnie w tej chwili czekacie na wjazd na prom (jest 5.45). Z wiekiem podroze staja sie dla mnie coraz bardziej meczace, w Wy macie taki kawal drogi do pokonania. Nie lepiej byloby samolotem?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s